Cytuję:
Czy istnieje jakieś państwo zachodnie, które nie jest własnością Izraela?
Francja i Niemcy domagają się usunięcia Franceski Albanese, Specjalnej Sprawozdawczyni ONZ ds. Okupowanych Terytoriów Palestyńskich, z powodu jej komentarzy odnośnie działań wojskowych Izraela w Strefie Gazy.
Według Francuzów i Niemców Albanese ma reprezentować Izrael, a nie Palestynę czy Gazę. Stwierdziła, że „prawdziwym wspólnym wrogiem ludzkości jest SYSTEM, który ułatwił ludobójstwo w Palestynie, w tym kapitał finansowy, który je finansuje, algorytmy, które je ukrywają, oraz broń, która je umożliwia” i wezwała do wprowadzenia embarga na broń. To słuszne i szczere oświadczenie doprowadziło do oskarżenia jej przez niemieckiego ministra spraw zagranicznych o „nienawiść i demonizowanie Izraela” oraz podważanie wiarygodności ONZ. Francuski minister spraw zagranicznych potępił jej „oburzające i naganne wypowiedzi” wymierzone w „Izrael jako naród”. Zapowiedział, że Francja będzie naciskać na jej natychmiastową rezygnację.
Wygląda na to, że rządy Francji i Niemiec nie cofną się przed niczym, by zatuszować ludobójstwo w Palestynie. Czy istnieje jakieś państwo zachodnie, którego Izrael nie jest właścicielem?
Źródło:
https://paulcraigroberts.org/is-there-any-western-country-that-israel-does-not-own/
W lipcu 2025 Departament Skarbu Stanów Zjednoczonych na mocy Executive Order 14203 nałożył sankcje na Francescę Albanese[20]. W wyniku tego zakazano wszystkim osobom i firmom amerykańskim prowadzenia z nią interesów, z wyjątkiem działań niezbędnych do zakończenia już rozpoczętych transakcji z Albanese do 8 sierpnia 2025[21]. Sekretarz stanu USA Marco Rubio stwierdził w związku z decyzją: „Kampania Albanese prowadząca wojnę polityczną i gospodarczą przeciwko Stanom Zjednoczonym i Izraelowi nie będzie już tolerowana”[22].
https://pl.wikipedia.org/wiki/Francesca_Albanese
Życiorys:
https://www.ohchr.org/en/special-procedures/sr-palestine/francesca-albanese
W przyszłym tygodniuTrump planuje ogłosić swój plan odbudowy Strefy Gazy, podczas gdy jego Rada Pokoju odbędzie swoje pierwsze formalne posiedzenie w Waszyngtonie w przyszły czwartek. Oczekuje się również, że przedstawi plany dotyczące sił stabilizacyjnych zatwierdzonych przez ONZ w Strefie Gazy. Izrael dołączył do rady.
„Według Francuzów i Niemców Albanese ma reprezentować Izrael, a nie Palestynę czy Gazę. Stwierdziła, że „prawdziwym wspólnym wrogiem ludzkości jest SYSTEM, który ułatwił ludobójstwo w Palestynie, w tym kapitał finansowy, który je finansuje, algorytmy, które je ukrywają, oraz broń, która je umożliwia” i wezwała do wprowadzenia embarga na broń …”
ONZ została powołana przede wszystkim po to aby do wojen nie dochodziło, i Albanese słusznie działa w tym kierunku.
A „Francuzi i Niemcy” którzy przeciw niej występują chcą przekształcenia ONZ w organizację jawnie wspierającą uzurpatorów, agresorów i ludobójców, a więc faktycznie z całą bezczelnością zbrodniarzy występującą przeciw ich ofiarom, oczekując że i ONZ przekształci się w organizację satanistyczną.
Mało tego – chcą rozciągnięcia ochrony prawa międzynarodowego nawet na SYSTEM który stwarza BESTIA, SYSTEM SATANISTYCZNY – bo takie rozumienie przez nich celów prawa międzynarodowego wyraża satanistyczną odwrotkę stawiającą na głowie cały system ludzkich wartości duchowych które musi wspierać prawo.
System, którego celem jest człowieczeństwo, w tym spójność, jednoznaczność i powszechność rozumienia oraz zgodność praktykowania tego systemu najpierw przez władze państwowe i działający najpierw dla ochrony wspólnot ducha ludzi dobrych i ich celów duchowych, w tym ich życia.
Tutaj BESTIA wyraźnie stoi na stanowisku satanistycznym stwierdzającym że dobrem jest to, co jest dobre dla niej, i to nawet w sytuacji gdy dopuszcza się zbrodni ludobójstwa , a więc występuje przeciw celom dobra w rozumieniu ludzkim, oraz przeciw dobru wspólnemu ludzkości, w tym przeciw pokojowi.
A tutaj są jeszcze kwestie:
– kapitału finansowego, który finansuje to ludobójstwo – kapitału opartego o korporacje prywatne niemoralne już ze swojej natury, bo nastawione na zyski za wszelką cenę, w tym zbrodni i wojen;
– oraz algorytmów, które je ukrywają informacji w środkach masowego przekazu – a więc dopuszczają się zbrodni na prawdzie, co też stanowi satanistyczną odwrotkę, bo bez oparcia o prawdę jedyną jako najbardziej podstawową z ludzkich wartości duchowych bez której nie zaistnieje żadna z ludzkich wartości, a więc traci sens bytu i ONZ i jej system praw;
– i dostępności broni, która umożliwia to ludobójstwo.
W przytoczonym tekście Albanese występuje z propozycją rozwiązania tej trzeciej kwestii – co już przysporzyło jej zaciekłych wrogów, ale czekają na rozwiązania i dwie poprzednie, bo bez tego łatwo będzie o omijanie embarga.
A one też są filarami na których wspiera się SYSTEM BESTII;
– SYSTEM SATANISTYCZNY Z IDĄCYMI ZA NIM:
– – IDEOLOGIAMI,
– – SZOWINIZMAMI,
– – SYJONIZMAMI WSZELKICH IDEOLOGII W TYM RASIZMÓW,
– – I INNYMI PATOLOGIAMI.
Niewątpliwie w wizji tych Francuzów Niemców co do funkcjonowania ONZ one wszystkie też miałyby być przez nią chronione prawem międzynarodowym, ale i prawami państwowymi.
Poza tym źle świadczy o władzach Francji i Niemiec, skoro udzielają im wsparcia, bo jak dotąd nie ma informacji o pozbawieniu ich ich funkcji.
Dziękuję za wnikliwy komentarz.
Zastanawiające jest też, że Ż., których jest w USA tylko 2,2% wśród białych mieszkańców (którzy stanowią z kolei 65% populacji amerykańskiej) mają aż taki wpływ na politykę USA.
W końcu w Stanach Zjednoczonych mieszka około 52-57 milionów katolików, co czyni Kościół katolicki największą wspólnotą religijną w kraju, stanowiącą blisko 20-23% populacji. Wprawdzie chrześcijańskich syjonistów może być tam nawet około kilkadziesiąt do 90 milionów, ale to nadal nie jest większość, która by akceptowała ludobójstwo. Około 20% dorosłych mieszkańców USA identyfikuje się jako ewangelikalni protestanci.
Jak się wydaje, podstawowe wytłumaczenie jest takie, że Ż. finansują prawie wszystkich kongresmenów, mają wielki wpływ na media, uniwersytety i edukację.
Zastanawiające jest też, że Ż., których jest w USA tylko 2,2% wśród białych mieszkańców (którzy stanowią z kolei 65% populacji amerykańskiej) mają aż taki wpływ na politykę USA.
Bo mieszkańcy USA jako indywidualiści są już zdemoralizowani i to w stadium dekadenckim, a Ż. wciąż uważają za godnych naśladowania w sposobach bogacenia się osobistego.
Poza tym Ż. już w czasach biblijnych swoje problemy rozwiązywali „dając pieniędzy” osobom prominentnym lub tłumom, więc i zdemoralizowana część lewacko-socjalistyczna USA zapewne liczy na należny socjal, nieważne skąd czerpany.
Tym, co najbardziej demoralizuje Amerykanów jest „amerykański sposób życia”, a w nim indywidualizm mający pierwszeństwo przed wspólnotowością, czyli priorytet indywidualizmu i dorabiania się przed budową wspólnot ducha i związanych z nimi dóbr wspólnych.
Pierwszeństwo – przed silnymi rodzinami i narodem jako wspólnotami ducha i przed narodem jako rodziną rodzin, oraz oparcia w dobrach wspólnych ludzkich wspólnot.
Amerykański sposób życia to nie wolność, ani nie demokracja, jak jest głoszone.
– To prawo do wolności adresowane do osób indywidualnych – prawo do czerpania korzyści osobistych najpierw co faktycznie wyklucza należyte łożenie na potrzeby wspólnoty, oraz osobiste udzielanie się, w tym po ofiarę życia w razie konieczności walki do końca.
– To nie demokracja a republikanizm, nie faktyczne rządy ludu jako ideowe, a rządy oligarchii siły, prawa i pieniędzy nie ideowe, ale i antyideowe i zmierzające do ustanowienia tego co ideologiczne ważniejszym jak ideowe (czyli zmierzające do satanizmu bo jest w tym satanistyczna odwrotka w systemie wartości duchowych).
Amerykański sposób życia wyraża się słowami: „Mam prawo to mi się należy i mogę go realizować choćby po trupach”.
To samo dotyczy i korporacji prywatnych.
– Takie „prawo” jest uzurpatorskie, bo nikt indywidualistom takiego prawa nie daje, gdyż prawo można dać (a ktoś może je posiadać) komuś tylko w zamian za wcześniej umówiony i spełniony obowiązek. – Co prawda czasami na zasadzie zaufania można go dać wcześniej, ale normalnie to dopiero po spełnieniu tego umówionego obowiązku, a i to jeśli umowa została zawarta bez oszustwa, bez zaburzenia świadomości drugiej strony i bez elementów gwałtu (przemocy) czy wymuszenia (terroru, w tym prawem stanowionym).
Organizacja życia społeczeństwa na zasadzie indywidualizmu promuje najsilniejszych i największych, mających największą zdolność krzywdzenia innych, dokuczania im, dopuszczania się na nich aktów przemocy (lub gwałtu) na etapie dochodzenia do władzy, czy aktów terroru (wymuszania, zastraszania, szantażu) aby władzy raz zdobytej nie oddać nigdy.
– Promuje i stawiających sobie najniższe wymagania moralne;
– tworzy hierarchię osobową, a więc i związki typu mafijnego, partyjnego, oraz hierarchie osobowe typowe armii i korporacji prywatnej, ale i dla ideologii, w tym ideologii traktowanych jak religia.
Amerykański sposób życia to ślepy pęd ku bogaceniu się nie patrzący na to że jego możliwości tworzenia zysków czyimś kosztem wkrótce się muszą skończyć, a że dotąd już trwało życie indywidualistów nad stan, bo kosztem krzywdy innych, czy zbrodni na innych, ci „pędzący” już muszą stać się bankrutami, z rozpędu pożerającymi się nawzajem.
Ponadto wszystkie tu istniejące patologie życia społecznego i politycznego bazują na bezkarności;
– a więc z celem zapewnienia im tej bezkarności korumpują systemy prawodawcze i sądownicze oraz wykonawcze państwa, czy też wrogo je przejmują „w majestacie prawa”
– – czy to za pomocą narzucanej odgórnie fikcji prawodawstwa;
– – czy metodą podstawiania własnej agentury;
– – czy też metodą sterowanych przez siebie i finansowanych z zewnątrz zamachów stanu i „kolorowych” rewolucji;
– – czy też metodą organizacji pozarządowych siejących korupcję wewnętrzną, wrogich państwu i narodowi, finansowanych z zewnątrz;
– w tym ci „bezkarni” bazują na bierności ludzi dotąd dobrych, może i uważających się za dobrych, ale już zdeprawowanych i zdemoralizowanych, co wyraża się ich niezdolnością do ofiar i poświęceń, normalnie motywowanych miłością i moralnością (ale już faktycznie niezdolnych do miłości i walki);
– niezdolnych do bezkompromisowej walki w obronie koniecznej tego co służy życiu i człowieczeństwu dojrzałemu, w tym życiu ludzkich wspólnot ducha międzypokoleniowych. – Przy czym tutaj ma to być głównie walka w obronie koniecznej przed grabieniem ich przed indywidualistów i korporacje prywatne, w tym przed grabieżą najgorszą – bo za sprawą zbrodni ludobójstwa.
Sprawa Gazy to typowa grabież dóbr wspólnych Palestyńczyków metodą ich ludobójstwa, wywłaszczania i zniewalania do życia w rezerwatach już szykowanych im poza ich wspólnotową ziemią, poza zagrabionym ich dobrem wspólnym, a zarazem ich własnością niepodzielną i niezbywalną – w rezerwatach szykowanych tym co przeżyją.
Żadne prawo nie ma mocy sięgać w sfery własności niepodzielnej i niezbywalnej. – I żadna siła nie daje mocy aby takie prawo ustanowić.
Jeżeli jakiekolwiek gremium by takie prawo ustanowiło, będzie to tylko kolejny akt grabieży, bezprawia i uzurpacji.
To nie jest żadne „pokojowe przejęcie”, jak to sugeruje udział Rady Pokoju.
– To jest wojna w najgorszym możliwym sensie grabieżcza;
– i co przerażające, to z poparciem zdaje się już połowy z oczekiwanych przez syjonistów amerykańskich 50 państw.
Na pewno nie pokój jest jest jej celem.
Starczy porównać z bardzo podobną wojną banderowców przeciw Polakom na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.
Ci mieli wsparcie Niemiec, a za nimi i kolaborujących z nimi państw Europy.
– Ż. mają wsparcie USA, a za nimi i już zdeklarowanej grupy państw zamierzających powołać samozwańczą Radę Pokoju.
Bardzo ciekawy tekst o relacjach między katolicyzmem a syjonizmem chrześcijańskim.
https://pch24.pl/wolnosc-religijna-wedlug-syjonistow-katolicka-urzedniczka-przesladowana-za-slowa-nt-izraela/
Odnośnie linkowanego materiału:
Kościół katolicki nigdy nie potępił syjonizmu rozumianego jako ruch wspierający samostanowienie narodu żydowskiego w jego ojczyźnie – Izraelu.
To akurat jest słuszne. Narody to i idee, i kultury, a kultury współpracują, nawet wzajemnie się ubogacają (- tam gdzie to jest spójne z ich systemami wartości duchowych jako wspólnotowych), a nawet tworzą dobra wspólne na poziomie człowieczeństwa, zmierzając tym samym ku wspólnocie wszystkich ludzi i ku ich życiu w pokoju.
Jasne też, że o ile istnieje naród żydowski to jego dobrem wspólnym jest między innymi powołane przez niego, samostanowione państwo, które jest jednocześnie jego własnością niepodzielną i niezbywalną, a ta podlega obronie koniecznej i odzyskiwaniu jeżeli nastąpił zabór.
– Ba, społeczność międzynarodowa wesprze takie zamiary.
Trochę inna sprawa, gdy elity tego narodu porzuciły swoją ojczyznę, a później ci co pozostali przyjęli inną religię i z czasem utworzyły własne państwo.
Do tego elity duchowe tego narodu które emigrowały, oparły się w dalszym życiu religijnym na odstępstwach od wiary ojców narodu na zasadzie specyficznej interpretacji świętych ksiąg według twierdzeń pozostającej nieuznawaną w czasach biblijnych sekty faryzeuszów i opracowały własną świętą księgę – Talmud.
Wychodzi na to, że od strony duchowej, ci co teraz „powrócili” z zamiarem przywrócenia starożytnej państwowości to zupełnie inni ludzie jak ci co powołali naród i państwo w starożytności.
Badania naukowe wykazują, że dzisiejsi Palestyńczycy mają we krwi więcej „genu Abrahama” jak dzisiejsi Żydzi. – Uboczna, ale też istotna sprawa, to że dzisiejsi Izraelici to przeważnie tylko wyznawcy religii dzisiejszych Żydów, ale w sensie historycznym są Chazarami.
– Ponadto nowoutworzone państwo przyjęło nazwę Izrael, ale z historycznym plemieniem Izraela nie ma żadnego związku, i jego mieszkańcy nie mają tożsamości wywodzonej od biblijnych Izraelitów.
Wszystko więc wskazuje na to, że to Palestyńczycy się bronią przed agresorem.
Tyle jeśli chodzi o ideową i duchową stronę konfliktu.
Problem faktyczny jest od chwili kiedy się tutaj pojawił syjonizm.
– Bo dla samostanowienia narodu żydowskiego w jego ojczyźnie nie potrzeba syjonizmu, wystarczyłby patriotyzm – miłość ojczyzny swojego narodu.
Skoro tak, to znaczy że żydzi od początku (syjonizm rozpoczął swój byt w drugiej połowie XIX wieku) dobrze wiedzieli że o żadnym faktycznym powrocie narodu żydowskiego do jego ojczyzny nie ma tu mowy.
Co innego, jeżeli zamiast powołać się na patriotyzm, a więc na miłość ojczyzny, powołać się na szowinizm narodowy, czy rasowy, a nawet jakiejkolwiek dowolnej ideologii. – Bo ten jest faktycznie agresywny.
– Tutaj wybrano szowinizm rasowy, bo do niego można dołączyć i wyższość rasową zawartą w Talmudzie, i typową postawie szowinizmu dowolną argumentację za swoimi uzurpacjami, w tym do przejęcia wszystkiego co należy do tych, przeciw którym zamierzają wystąpić szowiniści.
… Do tego szowinizm obiecuje wielkie korzyści, zwłaszcza ten o aspiracjach globalnych), więc znajdą się i tacy, co wyłożą na to fundusze.
Szowinizm to postawa ostatniej szansy – albo my albo oni. Szowiniści swoją decyzję podejmują, a później dążą już do jej zrealizowania za wszelką cenę, w tym cenę dowolnej zbrodni, w tym zbrodni ludobójstwa. – To już fanatycy swojej postawy.
– Żadne dyskusje z takimi sensu nie mają, tym bardziej jakiekolwiek pakty, handle ani kompromisy, bo oni już patrzą tylko na swój interes i swoje cele. Owszem do co uzyskają w nich wezmą, ale zobowiązań wzajemnych nie dotrzymają.
– Bo syjonizm można rozumieć różnie, i to nawet gdy używa się retoryki obronnej.
– Bo wtedy szowiniści mogą twierdzić, że się bronią, tyle że faktycznie bronią się przed powrotem normalności, a więc sprawiedliwości i człowieczeństwa, które istniały przed ich agresją;
– oraz bronią się przed powrotem dobrze rozumianej polityki jako sprawy moralności i człowieczeństwa „z najwyższej półki ludzkiej duchowości”. Faktycznie zaś chcą zachować swój nienależny stan posiadania, ale i materialne, i władcze swoje uroszczenia jako agresorów.
– – Bronią się na zasadzie złodzieja, który się broni przed oddaniem skradzionych fantów i przed odstraszającą dla potencjalnych naśladowców karą.
Jednak z jakiegoś powodu użyto tutaj w argumentacji słowa „syjonizm” – wraz z całym bagażem pojęciowym do niego dopisanym w domniemaniu – w tym z bagażem ideologii spojonej z agresywną postawą szowinizmu o nią opartego, w tym zaś i z bagażem ideologii wyższości rasowej.
– Z syjonizmem jest podobnie jak z „walką o pokój” – taką, żeby żaden kamień na kamieniu na terenie na którym chce się go ustanowić nie pozostał.
Owszem, ten co zawładnie tymi gruzami ustanowi na ich ład jaki będzie chciał, ale to się do życia nadawało nie będzie – bo będą na nim panowały zwierzchnio, i to nawet idealistycznie rozumiane prawa, pieniądze i siła aparatu państwa. Bo będą to tylko „obiecanki-cacanki a głupiemu radość” jeśli zabraknie ludzi żyjących w pokoju.
– A i sama ziemia z tak ustanowionym pokojem pozostanie na wieki ziemią przeklętą – nawet jeśli tereny zostaną zrównane spychaczami, a na nich powstaną piękne obiekty biznesu i rekreacji bogatych ludzi elit cywilizacyjnych – na skalę ich bogactwa.
– – Powstaną obiekty oparte o prawa, pieniądze i siłę aparatu państwa. – A to jest fikcja jeżeli nie służy kulturze ludzkiej i człowieczeństwu rozumianemu ideowo.
– – – Bo dla ludzi do których z czasem dotrze prawda, ludzi świadomych, będzie to urągowisko ze szczątków i grobów ludzi pogrzebanych w tym gruzowisku, faktycznym cmentarzysku;
– – – – urągowisko na skalę balu satanistów i ludożerców.
– Bo pokój owszem jest celem dla życia i człowieczeństwa ludzi, ale nie za wszelką cenę. – Zwłaszcza nie za cenę fałszywego pokoju – a ten jest znacznie gorszy jak otwarta wojna – bo jemu towarzyszy alienacja władzy i bezkarność zbrodni i zdrady, oraz zniewolenie wszystkich którzy nie zauważą zagrożenia albo nie podejmą natychmiastowej walki z tą najgorszą z gróźb dla ludzkości.
Fałszywy pokój niszczy wszystko co ludzkie i wspólnotowe, w tym kulturę ludzką, narody i rodziny, zaburza ludzką świadomość i rozum.
– Bo to już najgłębiej idąca satanistyczna odwrotka – wyniesienie fałszu głoszonego jako prawda nad pokój prawdziwy, który tym samym zostaje podmieniony na pokój fałszywy.
– Pokój jest dla bezpiecznego życia w ludzkiej normalności i z nieskrępowaną możliwością odpowiedzialnego wypełniania ludzkich powołań.
– Życia bez długów i innych przymusów ograniczających wolność.
– Życia w wolności życia w prawdzie jedynej uznawanej przez wszystkich, a za nią i w wolności czynienia dobrze i działania dla celów dobra ludzkich i wspólnotowych, w tym dla zachowywania i przekazywania następnym pokoleniom dóbr wspólnych wspólnot ducha.
– – Ducha zawsze w drodze i u celu pokojowego dalekowzrocznie postrzeganej, a więc w pełni uczciwie i mądrze zorganizowanej przyszłości dla wszystkich, którzy pragną takiej przyszłości dla siebie, swojego potomstwa i jego potomstwa – dla swoich wspólnot międzypokoleniowych.
Pokój to nie tylko brak wojny, ale i wola stron w nim uczestniczących. – Nie ma nic wspólnego z jednostronnym jego stanowieniem – nawet z użyciem dobranego gremium międzynarodowego, które ogłosi konsensus co do tego, co jest pokojem.
Taki pokój na pewno nie może bazować na samych „wartościach cywilizacyjnych” (tak jak się dziś rozumie cywilizacje, czyli z piątym elementem qiuincunxa – dobrobytem.
– Dobrobytem w praktyce osiąganym za sprawą zysków realizowanym środkami niemoralnymi, a więc „po trupach”.
– – Osiąganych narzędziami cywilizacyjnymi: prawami, pieniędzmi i siłą aparatu państwa, gdyż to wyklucza pokój wewnętrzny.
– – – Bo zawsze dobrobyt będzie dla elit cywilizacyjnych, a bieda z nędzą dla tych których dobrobyt tych elit pozbawia warunków koniecznych dla normalnego życia.
Taki pokój będzie najgorszym, najprzewrotniejszym z kłamstw, urągowiskiem ze wszystkiego co ludzkie.