Paweł Lisicki, demaskuje fundamenty „ideologii holokaustionizmu”. Obnaża również niewygodne fakty historyczne i punktuje teologiczną uległość hierarchów Kościoła Katolickiego.
Zanim Szanowny słuchacz “odpali” audycję – niespodzianka: autorka niesławnego listu KEP “wiceprzewodnicząca Światowej Rady Chrześcijan i Żydów i Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, s. dr Katarzyna Kowalska NDS, kobieta dialogu, która będąc katolicką zakonnicą, poświęciła życie zbliżaniu do siebie Żydów, chrześcijan i muzułmanów, a doktorat obroniła na rabinackiej uczelni w Londynie”.
Niedorzeczne, absurdalne i szkodliwe…
Nazwisko autorki listu pada podczas rozmowy.

Tak to się kończy, kiedy dopuścić babę do nauczania. Kerygmat nauczycielski Kościoła zawsze był i jest związany z mężczyznami, kobiety pełnią rolę pomocniczą, nie nauczycielską. Jest to skutkiem grzechu Ewy. A ona jest członkinią tego rozsiewnika judeokatolicyzmu, jakim jest zakon Notre Dame de Sion. Założony przez jakoby nawróconego na katolicyzm żyda-księdza Teodora Ratyzbonne dla szerzenia tej mrzonki zatytułowanej “dialogiem chrześcijańsko-żydowskim”. Może i byłby ten dialog, gdyby obie strony chciały. Ale żydzi dialogu nie chcą – bo co sądzą o chrześcijanach to widzimy w Gazie, Syrii, Libanie. Zaś po stronie chrześcijańskiej rozpleniają się takie właśnie egzaltowane idealistki pozbawione dyscypliny intelektualnej i podatne na manipulowanie przez demagogów, najczęściej nieładne, bo w przeciwnym razie miałyby inne cele życiowe. Powinno się to babsko (i jej siostrzyce) wysmagać i wygonić jak najdalej od każdej szanującej się wspólnoty apostolskiej.
A jak jeszcze dołożymy ‘przejęzyczenia’ niektórych historyków na wykładach, np. ‘To kobiety niszczą Rzeczpospolitą’… :))
Ciekawostka. Warto zwrócić uwagę na pewną sytuację, która miała miejsce na antenie TV Republika 2-3 tygodnie temu. Otóż komentujący tam praktycznie codziennie Dawid Wildstein w jednej ze swoich wypowiedzi pokusił się na taki oto ‘wtręt’:
Uśmiałem się z tych ‘małoczapeczkowych’. Teraz już nie wiem, kto zapoczątkował to określenie. :)
___________________
A dla tych, którzy nie oglądali [ok. 1,5h]:
Wpływy, znaczenie, plan na świat (Izrael) – EWA KUREK
Uśmiałem się z tych ‘małoczapeczkowych’. Teraz już nie wiem, kto zapoczątkował to określenie.
Otóż byłem świadkiem narodzin tego terminu. Okoliczności te opisałem u nas na Legionie, w moim komentarzu do tekstu “Kto jest gotowy do wojny? Czy mamy się bać?- Marek T. Chodorowski” zamieszczonego 8.10.2025 r. (rozmowa M. Chodorowskiego z Mateuszem Jarosiewiczem). https://ekspedyt.org/2025/10/08/kto-jest-gotowy-do-wojny-czy-mamy-sie-bac-marek-t-chodorowski/
Mój komentarz do tej rozmowy był następujący: “u pana Mateusza na portalu niegdyś narodził się znakomity i szeroko dziś używany termin “małe czapeczki” (wymyślił go poeta antysystemowy zapraszany do jego programów, pan Grzegorz Mazur, tak chyba się nazywał, bardzo zdolny ale chyba zbyt narowisty, nie wiem, jak wyglądają jego dalsze losy).”
Więc tak zapewne powstały arcygenialne “małe czapeczki”: że p. Marek T. Chodorowski wziął je od pana Jarosiewicza, którego zapraszał do studia, a p. Jarosiewicz od młodego poety, z którym się przyjaźnił. Gdyby młody poeta zastrzegł sobie wtedy copyright do tego określenia, to byłby teraz bogatym człowiekiem.
Ach, teraz sobie przypominam kolegę Mazura. Faktycznie. Ale zdaje się, że mu konto YT usunął. A z kolegą Mateuszem, to raczej dziwne rzeczy się od tamtych rozmów działy, więc przestałem śledzić.
Muszę powiedzieć, że ten Grzegorz Mazur pisał dobre, mocne językowo i wyraziście osadzone w metaforze wiersze. Miał wybitny talent, ale on go jakby przytłaczał, widać było że jest zagubiony, rozproszony, jakby nie umiał okiełznać stada myśli w swej głowie. I zniknął niebawem z portalu Jarosiewicza, choć zdaje się to on był jego “odkrywcą” i łączył z nim jakieś nadzieje. Pewnie nie dał sobą kierować, bywają takie talenty, które na koniec eksplodują jakąś taką bombą autodestrukcji (Przybyszewski, Iredyński). Co się dalej działo z Jarosiewiczem, nie wiem, przestałem go oglądać i dopiero znów go ujrzałem u p. Marka. Był już wtedy jednym z wielu dziwnych gości w Salonie i bliżej nim się nie zainteresowałem.
Osoba wybitnie zaczadzona i pogrążona.Typ osobowości niepewnej – zakompleksionej, szczególnie w pierwszym okresie kariery. Dobry narybek czyli kategoria, którym służby podsuwają obszar na którym taki właśnie rodzaj może się wyemancypować i dowartościować, a potem odpłacić fanatyczną gorliwością.
Są jednak wyjatki wśród “bab”.W polityce to Margaret Thatcher ,wśród świętych KK całe rzesze niewiast jak sw.Joanna D’Arc itp
One były męczennicami, dawały nam wzór do naśladowania, albo inne otrzymywały wizje i przekazy jako Słowo Boga i żadna z nich nie wykładała własnej teologii. Poza tym były do swych ról wybierane przez samego Boga, a nie przez kardynała Rysia.
Co tu robi przywołana przez pana Margaret Thatcher? Z religią zdaje się miała kontakt umiarkowany. A skoro Thatcher, to czemu nie Evita Peron? Gołda Meir? Corazon Aquino? Chyba brniemy w absurd i nie o to w moim wpisie chodziło.
Wiedziałem, że dostanie mi się za te “baby”, czekałem tylko od kogo i z której strony. Choć już Bodo śpiewał “Baby, ach te baby” i nikt w tamtej Polsce nie miał mu za złe. Ale czasy mamy dziś neurotyczne i ludzie są przeczuleni na każde słowo. Niedługo strach będzie powiedzieć, że deszcz pada.
“Dialog”.
Szokujące sceny w Libanie. Izraelski żołnierz zbeszcześcił figurę Chrystusa
https://dorzeczy.pl/opinie/875644/izraelski-zolnierz-zbeszczescil-figure-chrystusa.html